Adam zawodowiec
grudzień 13, 2007
Adam zarabia dziennie pięćdziesiąt złotych. Każdego dnia po szkole robi obchód. Na gdańskich osiedlach sprawdza pojemniki na śmieci i kontenery. Szuka wszystkiego co da się sprzedać – butelek, puszek, elementów metalowych konstrukcji. Każdego dnia przechodzi kilkanaście kilometrów pchając wózek. Adamowi czasem towarzyszy brat Adrian. – Adrian ma coś z płucami i często zostaje w domu. Za to ja jestem zawodowiec, w godzinę sprawdzam dwadzieścia koszy na śmieci – mówi Adam, ma 13 lat.
Bo ktoś musi
Adam zarabia, bo jak mówi ktoś w domu musi (mama ma niewysoką rentę, tata zniknął, kiedy Adam miał roczek). Rodzina dostaje pieniądze z pomocy społecznej, ale jest ich tak mało, że Adam musiał wziąć sprawy w swoje ręce.
- Najlepsze są puszki, butelki… Raz wygrzebałem karoserię po jakimś wartburgu, to sobie dres kupiłem do szkoły – twierdzi Adam. – Ciężko jest, bo dużo osób chodzi po śmietnikach, a ostatnio pojawiły się takie mulaty z Rumunii, czy skąd one tam są… Najlepszy jest poniedziałek, wtedy leży pełno butelek po sobotnich i niedzielnych imprezach. Raz nawet nie mogłem uciągnąć wózka i butelki zostawiłem w krzakach. Na drugi dzień je zabrałem.
Jakiś grosz
Adam zbiera butelki i złom po szkole, czasem wcześnie rano. Stara się odrabiać lekcje, ale na razie nie ma dużo nauki. Mama w domu zagania go do książek, ma na niego oko. – Nauka jest najważniejsza, zawsze to mówię. Nie chcę, żeby Adaś grzebał w tych śmietnikach, ale się uparł. Mówi, że zamiast biegać z chłopkami woli przynieść do domu jakiś grosz. W domu się nie przelewa, to się zgodziłam – mówi Anna, mama chłopców.
Praca za granicą Praca za granicą