Donosiciel w firmie

maj 31, 2008

Pracownicy donoszą na swoich kolegów z firmy. Jak się okazuje ten proceder ma ogromną skalę. Aż 61% pracowników twierdzi, że w ich firmie jest donosiciel, który mówi szefowi o błędach innych.

Zdaniem 23% Polaków, donosiciel w ich firmie opowiada szefowi o osobistych sprawach kolegów. Tylko 15% pracowników zdecydowanie stwierdza, że w ich firmie nie istnieje problem donosicielstwa.
W sondażu uczestniczyło 3505.

Pracownicy, którzy bywają w gabinacie szefa i realcjonują mu szczegóły z życia współpracowników, są niemal w każdej firmie. Mówią przełożonemu co inni pracownicy o nim myślą, relacjonują intymne rozmowy i donoszą o popełnionych błędach. Jak wielka jest skala tego zjawiska? A może donosiciele w firmach to mit?

Osoba, która donosi, ma w tym cel. Chce zjednać sobie przełożonego. Liczy, że przedstawiając współpracownika w złym świetle, siebie wybieli albo zareklamuje jako wspaniałego pracownika zasługującego na podwyżkę. Donosiciel jest miły dla kolegów z pracy – musi przecież jakoś wyciągnąć z niego informacje. Działalność donosiciela przynosi zgubny wpływ, jeśli podatny jest szef.
Istnienie donosiciela fatalnie świadczy o szefie. Rozsądny i sprawiedliwy przywódca błyskawicznie pozbędzie się takiej osoby. Dla niego plotkowanie na temat innych pracowników jest karygodne. Tylko na słabego, despotycznego kierownika donosiciel może wpływać.

A może każdy pracownik ma skłonności donosicielskie? Jeśli zauważymy, że kolega umyślnie popełnia błąd, czy bez wahania mówimy o tym szefowi?

Co myślicie o donosicielstwie w firmach. Czy w waszym zespole jest ktoś taki? A może są to praktyki pochodzące z ubiegłej epoki i obecnie nie mamy z nimi do czynienia?

praca za granicą

Polacy pracujący na Wyspach Brytyjskich kupują tam na potęgę nieruchomości. Korzystają z okazji, że ceny domów i mieszkań spadły. Ceny poszły w dół, a banki i pośrednicy robią wszystko, by zachęcić naszych rodaków do inwestowania – pisze dziennik “Polska”.

Według gazety, najszybciej zareagowali brytyjscy bankowcy. Oni pierwsi przekonali się, że Polacy to bardzo solidni klienci, którzy regularnie spłacają raty kredytu hipotecznego.

Szacuje się, że na Wyspach pracuje obecnie około 600 tysięcy Polaków. Co czwarty z nich deklaruje, że chce tam zostać na stałe, a około 60 tysięcy wyraziło już gotowość kupna nieruchomości w Wielkiej Brytanii. Na ten popyt zareagowali brytyjscy deweloperzy.

Jak pisze dziennik “Polska”, domy i mieszkania w Wielkiej Brytanii są w zasięgu możliwości finansowych pracujących tam Polaków. Eksperci wręcz wskazują zainteresowanym nieruchomościami Polakom, jak zdobyć pieniądze na kupno domu lub mieszkania. Okazuje się, że nie jest to wcale takie trudne.

Wysokość kredytu uzależniona jest głównie od zarobków. Można pożyczyć kwotę równą wartości aż sześcioletnich poborów. Aby zwiększyć wysokość pożyczki, Polacy biorą ją do spółki ze współmałżonkiem lub niekiedy z przyjaciółmi.

Dziennik “Polska” dodaje, że w Anglii wystarczy tylko kilka procent własnego wkładu finansowego i kredyt hipoteczny, by zamieszkać we własnym domu. Kupno nieruchomości nad Tamizą nie jest wydatkiem ponad miarę Polaka. Średnio nasz rodak zarabia rocznie w Wielkiej Brytanii około 15 tysięcy funtów szterlingów.

tani obiad

Prawie połowa prokuratorów rejonowych w okręgu krakowskim wzięli urlop na żądanie. Zbulwersowała ich propozycja Ministerstwa Sprawiedliwości, które zaproponowało sędziom podwyżki, których nie dostaliby prokuratorzy. Śledczy uznali to za dyskryminację.

W okręgu krakowskim nie przyszło do pracy około 90 osób – prawie połowa wszystkich oskarżycieli (225 osób). W Krakowie najwięcej urlopów wzięli prokuratorzy z Nowej Huty (17 osób na 32) i Krowodrzy (23 na 32 osoby). W niektórych placówkach do pracy przyszli tylko szefowie i ich zastępcy. Tak było m.in. w Prokuraturze Rejonowej w Wadowicach, gdzie pracowało wczoraj tylko trzech z dziewięciu śledczych.

Oddolny protest pracowników rejonówek poparły związki zawodowe i ich koledzy z prokuratury okręgowej (którzy jednak w pracy się zjawili). Jak podkreślała rzecznik krakowskiej prokuratury, paraliżu w jednostkach nie było – nieobecnych prokuratorów zastąpili asesorzy. Protestujący nie chcą, by ich status zawodowy był niższy niż status sędziów. Tak się stanie po planowanych zmianach – mówi Jacek Skała z Prokuratury Rejonowej Kraków Krowodrza, jeden z inicjatorów akcji. Do tej pory ich pensje – ok. 4 tys. zł na rękę – były równorzędne pensjom sędziów rejonowych. Efektem proponowanej zmiany ustawy o sądach powszechnych byłby wzrost płac tych ostatnich o około tysiąc zł netto.

Tymczasem ministerstwo gasi pożar, który wywołało swoją propozycją. Dążymy do rozdzielenia budżetów sądów i prokuratur, podobnie jak stanowisk ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. To jednak nie znaczy, że pensje będą się różnić – zapewnia Stanisław Różycki. Podkreśla, że projekt to “propozycja do konsultacji” i wysokość podwyżki może się zmienić. Nie oznacza to jednak wycofania się z obietnicy dla sędziów – zaznacza. Sugeruje, że prokuratorzy też mogą dostać więcej pieniędzy.

Te słowa nie przekonują protestujących. Czekają na pisemną odpowiedź ministra sprawiedliwości na list 125 krakowskich śledczych i asesorów. Uwierzymy w te zapewnienia, gdy dostaniemy list do ręki – mówi prokurator Skała. Jednak na razie żadne pismo nie jest przygotowywane. W środę będzie spotkanie ze związkami zawodowymi prokuratorów, może zapadną jakieś ustalenia – mówi Różycki. Co zrobią protestujący, gdy nie dostaną odpowiedzi? Na razie czekają. Mają jeszcze trzy dni urlopu na żądanie, które mogą w razie czego wykorzystać. Przewidywany jest też strajk włoski. A co robili wczoraj urlopowicze? Jak sprawdziliśmy, część odpoczywała. Jednak byli tacy, którzy wykorzystali chwile wolnego czasu na… pracę z aktami w domu.

forum ślubne

Do końca lutego emeryci i renciści muszą przesłać do ZUS zaświadczenie od płatnika składek o kwocie przychodu uzyskanego w 2007 roku. Jeśli sami za siebie opłacają składki, muszą złożyć w tej sprawie oświadczenie, informuje “Gazeta Prawna”.

Emeryci i renciści mogą dorabiać do wypłacanych przez ZUS świadczeń. Gdy jednak ich przychody przekroczą określony limit – tzw. kwoty graniczne, świadczenie zostaje zawieszone albo zmniejszone.

ZUS zmniejsza emeryturę lub rentę, gdy przychód przekroczy 70 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia za kwartał kalendarzowy ostatnio ogłoszonego przez prezesa GUS. Natomiast świadczenie jest zawieszane, jeżeli przychód przekracza 130 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia. Przypomnieć trzeba, że na wysokość emerytur i rent wpływ mają przychody z tytułu działalności podlegającej obowiązkowo ubezpieczeniom społecznym, np. z umowy o pracę, zlecenia, prowadzenia pozarolniczej działalności.

Rozliczenie przychodu po zakończeniu roku następuje w stosunku rocznym albo miesięcznym. Rozliczenie to polega zatem albo na porównaniu kwoty przychodu uzyskanego w 2007 roku z kwotami granicznymi dla tego roku, albo na porównaniu kwot przychodu z poszczególnych miesięcy z kwotami granicznymi dla tych miesięcy.

oferty pracy w Anglii

6 marca na terenie całej sieci PKP odbędzie się dwugodzinny strajk ostrzegawczy – poinformował przewodniczący Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych Leszek Miętek. Akcję zaplanowano w godzinach od 7.00 do 9.00 rano.

Miętek podkreślił, że termin strajku został ogłoszony z dużym wyprzedzeniem, po to, aby można było prowadzić jeszcze negocjacje w sprawach płacowych. Podkreślił, że Konfederacji nie zależy na tym, aby cała podwyżka była wypłacona od razu. Zapewnił, że związkowcy mają plan, jak stopniowo dochodzić do proponowanej przez nich kwoty. Pogotowie strajkowe trwa w PKP od 5 lutego 2007 r.

Pracodawcy proponują pracownikom podwyżkę od 330 zł do 400 zł brutto, tymczasem kolejarze zrzeszeni w Konfederacji oczekują 500 zł podwyżki od 1 stycznia 2008 roku. Zaznaczają, że podwyżki mogą być rozłożone na raty. – Zdajemy sobie sprawę z kondycji finansowej spółek kolejowych i z dużych możliwości kolei. Chcemy zmusić zarządy do efektywniejszej pracy, aby umiały zarabiać pieniądze w okresie wzrostu gospodarczego – powiedział Miętek.

- Konfederacja zaproponowała podwyżki, które mogą doprowadzić do utraty płynności finansowej przez spółki Grupy PKP. Z naszych symulacji wynika, że zrealizowanie podwyżki w terminie i w wysokościach wskazywanych przez Leszka Miętka spowodowałyby straty w trzech spółkach Grupy rzędu 1 mld zł – uważa Krzysztof Mamiński ze Związku Pracodawców Kolejowych. Podkreślił, że postulaty Konfederacji wykraczają poza możliwości finansowe spółki.

Mamiński twierdzi, że strajk w Grupie PKP będzie niezgodny z prawem, ponieważ został zapowiedziany przed rozpoczęciem rozmów z pracodawcami. PKP podkreśla, że w takiej sytuacji ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych daje prawo do odszkodowania na rzecz przedsiębiorstwa.
- Cały czas liczymy, że uda nam się porozumieć z zarządem kolei. Tyle, że rozmowy toczą się od września i nic nie ustalono – powiedział przewodniczący Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych Leszek Miętek. Zaznaczył, że jeśli nawet dojdzie do strajku, to kolejarze będą starać się, aby był on jak najmniej uciążliwy dla podróżnych.

praca nad morzem

Czy można ukarać pracodawcę za okłamywanie potencjalnych pracowników? Młodzi ludzie, którzy dali się zwieść kłamliwym ogłoszeniom o pracę czują się oszukani, ale okazuje się, że prawo nie zakazuje tego typu praktyk – pisze “Dziennik Polski”.

“W prasie znalazłam ogłoszenie: Stanowiska biurowe, fizyczne oraz dział handlowy, 10 zł/godz. Po odebraniu telefonu sekretarka poinformowała mnie, że jest to firma zajmująca się RTV i AGD i potrzebują osoby do rozliczania faktur i zamówień” – opowiada gazecie pani Katarzyna z Krakowa.

“Na rozmowie kwalifikacyjnej dowiedziałam się, że jestem idealną kandydatką do działu obsługi klienta. Następnego dnia zaproszono mnie na darmowy dzień próbny. Wtedy dowiedziałam się, że mam chodzić po domach i sprzedawać Cyfrę+” – dodaje.

Sprawę zgłosiła do Okręgowej Inspekcji Pracy w Krakowie, ale właściciela firmy nie ukarano. “Jeśli nie doszło do podpisania umowy, to nie ma stosunku pracy, więc nie można stosować przepisów Kodeksu Pracy” – wyjaśnia nadinspektor pracy w OIP w Krakowie Ryszard Iwaniec.

Osoby, które odpowiedziały na ogłoszenie czują się oszukane i rozgoryczone. “Wziąłem urlop w pracy i straciłem cały dzień, by dowiedzieć się, że to akwizycja” – pisze na forum bydzia.pl jeden z użytkowników, który ostrzega internautów przed gdyńską firmą Eurotop zajmującą się uliczną sprzedażą, która na łamach prasy poszukiwała osób do pracy w magazynie. “Tu nie chodzi o to, że to jest akwizycja, tylko o wprowadzanie ludzi w błąd” – dodaje.

Jednak nieobecność w pracy i rozczarowanie z powodu wprowadzającego w błąd ogłoszenia, to zbyt małe straty, by móc domagać się zadośćuczynienia przed sądem – komentuje dziennik. “Obawiam się, że żaden adwokat nie podjąłby się takiej sprawy, bo stara jest mała i trudna do udowodnienia” – mówi ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich Witold Polkowski. “Niestety dotyczy to nie tylko ogłoszeń o pracę, ale także innych publikacji w prasie np. ogłoszeń o świadczonych usługach” – zaznacza.

łatwy obiad

Imigranci mogliby wnieść o wiele większy wkład do brytyjskiej gospodarki, gdyby pracodawcy w pełni wykorzystali ich kwalifikacje zawodowe i praktyczne umiejętności – stwierdza raport największej brytyjskiej centrali związkowej TUC.

- Zbyt często zdarza się, że imigranci pracują znacznie poniżej kwalifikacji, na najniższych szczeblach drabiny rynku pracy, podczas gdy brytyjscy pracownicy z porównywalnym poziomem umiejętności i kwalifikacji zajmują wyższe stanowiska – napisali autorzy opublikowanego raportu “Migrant Workers in the Labour Market”.

Ich zdaniem, pracodawcy wykazują niepokojący brak rozeznania w zdolnościach i kwalifikacjach imigrantów, czego konsekwencją jest ich systematyczne pomijanie w kierowaniu do prac, w których mogliby wykorzystywać swe umiejętności i zdobywać nowe, a tym samym rozwijać się zawodowo.

Z niedawnej ankiety Polskiego Radia Londyn wynika, że ogromna większość polskich imigrantów, aż 45 proc., ma wykształcenie wyższe, a 41,2 proc. średnie. Pozostali mają wykształcenie zawodowe i podstawowe. Z innego sondażu radia wynika też, że 18,6 proc. ankietowanych zarabia trochę ponad ustawowe minimum płacowe, czyli 5,52 funta na godzinę. 39,6 proc. zarabia nieco powyżej (5,53-8,0 funta). 8-10 funtów za godzinę zarabia 21,6 proc. ankietowanych, a powyżej 10 funtów tylko 20,2 proc.

bezrobocie

Firmy, w których pracują kobiety po urlopie macierzyńskim, zapłacą mniejsze składki, a rodzice odliczą sobie od dochodu zarobki opiekunki do dziecka, informuje “Rzeczpospolita”.

– Ta długo oczekiwana ustawa z pewnością nie jest idealna, ale jej skutki odczują pracujący rodzice – mówi Wojciech Sury, koordynator programu „Rodzic-pracownik”.

Ustawa prorodzinna zakłada m.in. większy udział firmy we współfinansowaniu wychowywania dzieci. Propozycja zmian w ustawie o zakładowym funduszu świadczeń socjalnych ma umożliwić wykorzystanie go do tworzenia przyzakładowych żłobków i przedszkoli, a także finansowanie opieki nad dziećmi w przedszkolach i żłobkach.

Pracodawcy osób powracających z urlopu wychowawczego i macierzyńskiego będą płacić mniejsze obowiązkowe składki. Zaproponowano, by przez trzy lata po powrocie pracownika z takiego urlopu nie musieli oni odprowadzać składek na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.

Zdaniem pracodawców rozwiązanie to w niewielkim stopniu będzie zachęcało do zatrzymywania takich pracowników w firmie.
– Propozycja ta niewiele znaczy dla firm, bo jednostkowa składka na fundusze wynosi kilka złotych w skali miesiąca. Czasem koszt przelewu jest wyższy od składki – mówi Henryk Michałowicz, ekspert KPP.

Nowym rozwiązaniem będzie wprowadzenie ulgi podatkowej dla osób zatrudniających opiekunów do dzieci.
– Już raz ustawodawca próbował ograniczyć zatrudnianie niań na czarno za pomocą podobnej ulgi. Ze względu na wiele formalności oraz niewielkie korzyści przepis ten pozostał martwy. Zaproponowane rozwiązania są nieco lepsze – mówi Dominika Dragan-Berestecka, doradca podatkowy w kancelarii Ożóg i Wspólnicy.
programy do fakturowania

Sejm, choć chcieli tego posłowie LiD, nie zajmie się na obecnym posiedzeniu złożonym przez nich projektem nowelizacji ustawy o PIT, w myśl którego Polacy pracujący za granicą w latach 2002-2006 zostaliby zwolnieni z zapłaty podatku w Polsce od dochodów uzyskanych za granicą.

Jednak, jak poinformował marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, projekt ten może zostać rozpatrzony ewentualnie dopiero na następnym posiedzeniu – za 3 tygodnie.

Po rozpoczęciu obrad Sejmu, szef klubu LiD Wojciech Olejniczak złożył wniosek formalny o przerwę i zwołanie Konwentu Seniorów. Chciał wyjaśnienia, dlaczego projekt LiD ws. abolicji podatkowej nie znalazł się w porządku obecnego posiedzenia.

Olejniczak argumentował, że to pilna sprawa, bo Polacy pracujący za granicą oczekują, że zmiany w przepisach zostaną szybko uchwalone, aby mogli z nich skorzystać już w tym roku.

Nie warto czekać trzy tygodnie. Tym bardziej, że zostaliśmy poinformowani, że rząd nie przygotowuje projektu w tej sprawie – mówił szef klubu LiD.

Powiedział też, że nie rozumie, “dlaczego w ten sposób traktuje się projekty składane przez opozycję”, a marszałek Sejmu czeka – według niego – na projekty innych klubów dotyczące kwestii “abolicji podatkowej” dla Polaków pracujących za granicą.

Komorowski odpowiedział, że sprawa wielokrotnie była poruszana i na posiedzeniach Prezydium Sejmu, i Konwentu Seniorów. Dodał, że chodzi o to, aby tak ważne zmiany w podatkach odbyły się w ramach “całościowego projektu”.

Dlatego – jak mówił – warto poczekać 2-3 tygodnie na stanowisko rządu i wtedy projekty koalicji rządowej oraz LiD rozpatrywane będą razem.

Marszałek Komorowski uważa, że w tej kwestii “nie ma sprawy gardłowej”, natomiast Sejm ma zajmować się sprawą “nie cierpiącą zwłoki”, czyli sytuacją w ochronie zdrowia.

Komorowski poddał pod głosowanie wniosek Olejniczaka o przerwę w posiedzeniu i zwołanie Konwentu Seniorów. Większość posłów była przeciw.

ogłoszenia Lubań

Rozmowy z przedstawicielkami związku zawodowego pielęgniarek i położnych szpitala nie przyniosły rezultatów. Siostry na razie nie zdecydowały się na pikietę. Są jednak na nią przygotowane. Przedstawicielki pielęgniarek zostały zaproszone na kolejną turę negocjacji. Żądają podwyżek pensji zasadniczych o 600 złotych.

Rzeczniczka placówki, Agnieszka Osińska poinformowała Polskie Radio Lublin, że prognozy przed rozmowami są dobre. Być może jeszcze dziś dojdzie do podpisania protokołu uzgodnień ze wszystkimi 14-ma grupami zawodowymi w szpitalu.

Dziecięcy Szpital Kliniczny to jedna z ostatnich placówek w lubelskiem, gdzie wciąż nie ma porozumienia płacowego. Na dziś wyznaczono jeszcze rozmowy w Szczebrzeszynie, Biłgoraju i Radecznicy.

Forum Lubań