Armia zawodowa nie uratuje
sierpień 20, 2008
Osoby, które jak ognia unikają wojska nie będą mogły liczyć na żadną ulgę. Wszyscy, którzy nie przeszli przeszkolenia, mogą w najbliższych miesiącach spodziewać się wezwania. A jeśli skończy się pobór? Uparcie unikających służby wojskowej wymiar sprawiedliwości może szukać nawet przez 10 lat, czyli do czasu przedawnienia sprawy – czytamy w dzienniku “Polska”.
W całym kraju poszukiwanych są tysiące poborowych. Tylko na terenie podlegającym WKU w Słupsku jest aż 4 tysiące osób, którym nie po drodze służba wojskowa. W tym roku wpłynęło do prokuratury 113 zawiadomień o złamaniu przez nich prawa. Wszystkim grozi przynajmniej grzywna, a w najostrzejszych przypadkach – nawet 5 lat więzienia.
Sytuacja ta dotyczy przede wszystkim osób, które po ukończeniu szkoły wyemigrowały, nie powiadamiając o tym WKU.
– Zgodnie z ustawą o powszechnym obowiązku służby wojskowej mężczyźni, którzy wyjeżdżają za granicę, muszą się zgłosić do WKU i wystąpić do komendanta o zgodę na wyjazd – tłumaczy major Mirosław Rabowski, p.o. komendanta WKU w Słupsku. – Niestety, zdecydowana większość o tym nie pamięta – dodaje.
Już w przyszłym roku ma zostać wprowadzona w Polsce armia zawodowa. Oznacza to, że nie będzie już poboru do wojska. Jednak WKU nadal będą ścigać osoby, które podlegają powszechnemu obowiązkowi obrony.
Ile zarabia prawnik?
sierpień 16, 2008
Polscy prawnicy zarabiają nawet 350 euro za godzinę pracy. Na najwyższe zarobki mogą liczyć osoby pracujące w firmach. Zarobki sędziów i prokuratorów są dużo niższe, bo ustalane przepisami, pisze “Gazeta Prawna”.
“Gazeta Prawna” pisze, że polski rynek usług prawniczych jest dosyć stabilny, mimo że spadło tempo, w jakim wkraczały na niego znane zagraniczne kancelarie. Jeszcze kilka lat temu co roku działalność w naszym kraju otwierało ich nawet kilkanaście. Obecnie, zarówno polskie, jak i zagraniczne kancelarie, wciąż nie mogą narzekać na brak pracy. Zdaniem prawników dobra sytuacja ekonomiczna kraju przekłada się na rynek usług prawniczych. W ostatnich dwóch latach przychody dużych kancelarii rosły średnio od 30 do 50 proc.
Gazeta dodaje, też że prawnik zaczynając karierę zawodową w mniejszej kancelarii, z kapitałem polskim, otrzymają na początek około 2,5 tys. zł brutto miesięcznie. Szefowie takich kancelarii jednak często podnoszą to wynagrodzenie wraz z osiąganymi przez młodego prawnika dobrymi efektami pracy oraz nabywanymi przez niego kwalifikacjami (np. ukończenie kierunkowych studiów podyplomowych czy ukończenie wyższego poziomu kursu językowego).
Na wyższe wynagrodzenie absolwenci prawa mogą liczyć w dużych kancelariach o zagranicznym rodowodzie. Tam na początek pracodawcy płacą średnio 6 tys. zł brutto miesięcznie.
Sędziowie nie mogą liczyć na wynagrodzenie porównywalne z płacą radcy prawnego czy adwokata w renomowanej kancelarii. Średnie zarobki sędziego sądu rejonowego po trzech latach aplikacji sądowej i czterech latach pracy na stanowisku asesora wynoszą około 4 tys. zł. Na wynagrodzenie dwukrotnie wyższe może liczyć sędzia sądu okręgowego z ponaddwudziestoletnim doświadczeniem.
Pensje sędziów i prokuratorów wg. “Gazety Prawnej”
Kwota bazowa (1493,42 zł) x wielokrotność kwoty bazowej = wynagrodzenie sędziów i prokuratorów
• Aplikant sądowy – w pierwszym roku pracy 1344,07 zł (1493,42 zł x 0,9)
- w drugim roku pracy 1493,42 zł (1493,42 zł x 1)
• Asesor sądowy – 3733,55 zł (1493,42 zł x 2,5)
• Sędzia sądu rejonowego i prokurator prokuratury rejonowej – 4928,29 zł (1493,42 zł x 3,3)
• Sędzia sądu okręgowego – 5824,34 zł (1493,42 zł x 3,9)
• Sędzia sądu apelacyjnego – 6869,73 (1493,42 zł x 4,6)
Spóźnianie po polsku
sierpień 15, 2008
Polacy spóźniają się do pracy na potęgę. Wielu szefów przyznaje, że na palcach jednej ręki może policzyć dni, kiedy ich podwładni stawili się w firmie punktualnie. Zapytaliśmy pracowników i szefów o ich spóźnienia.
Pracownicy w przychodzeniu „trochę” po czasie do pracy nie widzą nic złego. Co mogą poradzić na korki, spóźniony autobus albo chorobę dziecka? Podwładni tłumaczą sobie spóźnienia również tym, że codziennie (lub często) wychodzą z pracy dużo później, niż jest to ustalone.
- To prawda spóźniam się z premedytacją. Ale nie potrafię tak ułożyć sobie czasu rano, by wychodzić równo o konkretnej godzinie. Nie jestem przecież automatem. Spóźniam się codziennie kilka minut. Nie widzę w tym nic złego, bo wyrabiam się w pracy. To, że jestem w firmie 10 minut później w niczym nie przeszkadza. Mój szef ani razu nie zwrócił mi uwagi – mówi Bartek, jest zastępcą kierownika w jednym z sieciowych supermarketów.
Weronika też nie jest punktualna. Twierdzi, że nie musi być. – W naszym biurze architektonicznym nie punktualność jest istotna, tylko to czy wyrabiamy się z pracą. Liczy się efekt. Często siedzę w domu nad projektem nawet do bardzo późnych godzin nocnych. Rano nie mogę się dobudzić. Często spóźniam się, bo po prostu zasypiam. Ale pracę wykonuję terminowo – twierdzi Patrycja Tylka, z firmy Maxprojekt.
Nawet kilkadziesiąt minut spóźnia się Ireneusz Dembicki, lekarz w gdańskim szpitalu. Prowadzi też własną praktykę – od zakończenia przyjmowania własnych pacjentów, uzależnia rozpoczęcie pracy w szpitalu.
- Niestety wielu lekarzy pracuje w kilku miejscach. Takie są realia. Choroba chorobie nie jest równa. Zdarza się, że badam pacjenta pięć minut, zdarza się, że pół godziny. Prywatną praktykę prowadzę w te dni, w których mam wieczorny dyżur w szpitalu. Często się spóźniam, jestem przemęczony. Kiedyś próbowałem to tłumaczyć zdenerwowanym pacjentom. Mówiłem im, że mało zarabiam. Praktykę mam na drugim końcu miasta i po prostu czasem nie udaje mi się dojechać na czas do szpitala – mówi Ireneusz Dembicki.
Zgodnie z przepisami, szefowie mogą upomnieć spóźniającego się pracownika. Czy jednak tak robią? Wielu szefów nie wyciąga żadnych konsekwencji. Chyba że charakter pracy bezwzględnie wymaga, by podwładny się nie spóźniał.
Ile dla państwowego menedżera?
sierpień 5, 2008
Na podpis prezydenta czeka “ustawa kominowa”, uwalniająca zarobki m.in. menedżerów w państwowych firmach. Teraz mają one być kształtowane na takich zasadach, jak w firmach prywatnych. Te zasady jednak wcale nie są przejrzyste, pisze “Parkiet”.
Teoretycznie decyzje o zarobkach w spółce powinny leżeć w rękach rad nadzorczych albo specjalnie powołanych komitetów wynagrodzeń. W praktyce – wysokość pensji zależy od… dobrego prawnika – stwierdza Gazeta Giełdy “Parkiet”.
Zarobki zarządzających spółkami giełdowymi rosną w podobnym tempie, jak zarobki reszty Polaków – wynika z analiz dziennika. Kwota wypłacona prezesom i członkom rad nadzorczych przedsiębiorstw notowanych na warszawskiej giełdzie w 2007 roku była o 10 procent wyższa niż w rok wcześniej.
650 mln złotych – tyle za swoją pracę dostali w ubiegłym roku członkowie zarządów spółek giełdowych. Na rady nadzorcze przypadło 90 mln złotych.
Zdecydowana większość zarobków pochodzi ze stałej części wynagrodzenia: pensji i dodatków socjalnych.
Powinno być inaczej – ocenia “Parkiet”. Pensje powinny być uzależnione od wyników finansowych spółek. Programy motywacyjne są wprawdzie coraz częściej stosowanym sposobem poprawy wydajności pracy zarządów spółek, jednak w oficjalnych zestawieniach płac wciąż pokutuje stała pensja, a wartość bonusów nie jest podawana klarownie.
najlepsze lokaty
Rząd nie zlikwiduje urlopu na żądanie
sierpień 4, 2008
Nie chcemy likwidować urlopu na żądanie ani ograniczać go tylko do wybranych grup zawodowych. Pracownik nie będzie mógł jednak łączyć dni przysługujących mu w ramach tego urlopu – wyjaśnia w wywiadzie udzielonym “Gazecie Prawnej” wiceminister pracy i polityki społecznej Radosław Mleczko.
Wiceminister zapowiada także, że rząd zamierza skrócić okres ochrony przed zwolnieniem pracowników w wieku przedemerytalnym z obecnych czterech do dwóch lat.
Na pytanie “Gazety Prawnej”, czy rząd zamierza zlikwidować urlop na żądanie, wiceminister Mleczko odpowiada, że nie chce go likwidować ani ograniczać do wybranych grup zawodowych. Podkreśla jednocześnie, że zdarza się, że pracodawcy znajdują się pod presją grupy osób, które w tym samym czasie biorą urlop na żądanie, co poważnie zakłóca pracę w firmie.
Fakt nadużywania urlopu na żądanie przez nielicznych nie powinien skutkować odebraniem tego prawa wszystkim – uspakaja wiceminister Mleczko.
Pytany o zamierzenia skrócenia okresu ochrony przed zwolnieniem pracowników w wieku przedemerytalnym, wiceminister Mleczko wyjaśnia, że część pracodawców przed rozpoczęciem tak długiego okresu ochronnego zwalnia z pracy starszych pracowników.
Lepiej powrócić do obowiązującego przed 2002 rokiem przepisu, zgodnie z którym taka ochrona należała się wspomnianym pracownikom przez okres dwóch lat, i skoncentrować się na rozwiązaniach zachęcających do dłuższego pozostawania pracowników na rynku pracy – uważa wiceminister pracy.
porównanie lokat
Pracownicy giną na budowach
sierpień 3, 2008
W pierwszym kwartale tego roku, w porównaniu do tego samego okresu w 2007 r., ponad dwukrotnie – z 11 do 24 – wzrosła liczba śmiertelnych ofiar wypadków na budowach. Poszkodowanych było więcej o ok. 20 proc. – alarmuje Państwowa Inspekcja Pracy.
Inspekcja zapowiada wzmożone kontrole na terenie całego kraju. “Jesienią inspektorzy pracy przeprowadzą zmasowane kontrole przestrzegania przepisów oraz zasad bezpieczeństwa pracy na budowach, sprawdzając przy tym legalność zatrudnienia” – poinformowała w środę na konferencji prasowej w Warszawie Główny Inspektor Pracy Bożena Borys-Szopa.
“Główne przyczyny wypadków to nadmierny pośpiech, brawura oraz niewłaściwa organizacja i koordynacja robót, a także brak kwalifikacji i niezbędnych zabezpieczeń. Spotykamy się z przypadkami, kiedy ludzie nie mają żadnych zabezpieczeń, pracując sześć metrów nad ziemią” – wyjaśniła Borys-Szopa.
W ocenie inspektorów pracy wykryte naruszenia przepisów wynikają na ogół “ze świadomego działania pracodawców i pracowników”, którzy oszczędzając na bezpieczeństwie, chcą osiągnąć nienależne korzyści finansowe.
Nawiązując m.in. do braku odpowiedniego przeszkolenia pracowników, rzecznik GIP Danuta Rutkowska powiedziała PAP, że ofiarami wypadków w przeważającej większości są osoby, które na budowach nie przepracowały jeszcze roku. “Niepokoi nas też, że co piąta z tych osób – pracowała krócej niż siedem dni” – dodała.
“Złe warunki pracy oznaczają przedłużenie czasu trwania robót oraz wzrost ich kosztów nawet o kilkanaście procent”.
Zastępca GIP Roman Giedrojć poinformował, że w związku z przygotowaniami Polski do EURO, PIP skontrolowała też przebieg prac na terenach przyszłych stadionów.
“Zagrożeń dla życia i zdrowia pracowników nie stwierdzono tylko na terenie przygotowywanego stadionu w Krakowie. Pozostałe kontrole – na Stadionie X-lecia w Warszawie, “Arena Bałtycka” w Gdańsku i “Lech Poznań” wypadły negatywnie” – powiedział doradca GIP Dariusz Smoliński.
Dodał, że “złe warunki pracy oznaczają przedłużenie czasu trwania robót oraz wzrost ich kosztów nawet o kilkanaście procent”.
Z kontroli przeprowadzonych przez PIP w ostatnim półroczu wynika, że na budowach źle ustawionych jest ponad 70 proc. rusztowań, a źle zabezpieczonych – ponad 60 proc. wykopów. Inne, najczęściej stwierdzane nieprawidłowości z zakresu bhp, to brak środków ochrony indywidualnej i zbiorowej przed upadkiem z wysokości (np. linki, balustrady), a także brak zabezpieczenia otworów szybów dźwigów oraz w stropach i ścianach zewnętrznych.
lokaty