“Gazeta Wyborcza” donosi, że rząd po raz pierwszy zamierza pomóc firmom tak, by nie musiały zwalniać ludzi. Chce płacić pracownikowi połowę pensji minimalnej, gdy firma stanie z powodu kryzysu. Drugą połowę ma dorzucić pracodawca.

Lokata db Trio Deutsche Bank
PBC S.A. Deutsche Bank PBC wprowadza do oferty nowy, innowacyjny produkt depozytowy – lokatę db Trio, stanowiącą połączenie trzech lokat terminowych o okresach 1, 6 oraz 12 miesięcy w ramach jednego produktu.

Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Michał Boni mówi “Gazecie Wyborczej”, że dzięki tak zwanemu urlopowi postojowemu przedsiębiorstwo nie musiałoby zwalniać pracowników ani wysyłać ich na urlopy bezpłatne.

Wypłacałoby im miesięcznie równowartość płacy minimalnej – 1276 zł, a połowę z tego dawałoby państwo. W rezultacie pracownik dostawałby dwa razy więcej niż zasiłek dla bezrobotnych, który wynosi dziś 662 zł. Boni dodaje, że pieniądze wypłacałby Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.

Dopłat do “postojowego” od dawna domagali się związkowcy i pracodawcy, którzy nie oglądając się na rząd, zaczęli szykować wspólny pakiet antykryzysowy. 4 marca chcą go przedstawić Donaldowi Tuskowi.

Pracodawcy i związkowcy proponują, by skorzystały tylko te firmy dotknięte kryzysem, które do 30 czerwca 2008 r. były w dobrej kondycji, a potem nagle sprzedaż czy zamówienia spadły im o co najmniej 30 proc.

Ochrona przed zwolnieniem przyznana podwładnym, którzy rezygnują z urlopu wychowawczego w celu kontynuowania pracy w mniejszym wymiarze, nie na wiele się zdaje. Możemy bowiem rozstać się z nimi w trakcie redukcji grupowych.

Lokata Dobra Energia z BRE Bankiem BRE Bank wraz z mBankiem i MulitBankiem po raz pierwszy uruchomił wspólną subskrypcję lokaty inwestycyjnej dla wszystkich swoich Klientów.

Obowiązujący od 1 stycznia 2009 r. art. 1868 kodeksu pracy wprowadziła jego nowelizacja z 6 grudnia 2008 r. (DzU nr 237, poz. 1654). Po to, aby umożliwić młodym rodzicom pogodzenie wychowywania potomstwa z pracą zawodową, choć nie w pełnym wymiarze. Wniosek o obniżenie etatu (do połówki) może złożyć pracownik uprawniony do urlopu wychowawczego (art. 1867 k.p.). W tym czasie pracodawca nie może wypowiedzieć ani rozwiązać umowy o pracę.

Ale ochrona taka trwa tylko okresowo, od dnia złożenia wniosku do czasu powrotu do nieobniżonego wymiaru, ale nie dłużej niż przez 12 miesięcy. Ponadto nie jest bezwzględna. Na taki parasol mogą liczyć tylko podwładni tego pracodawcy, który rozstaje się z pracownikami na podstawie kodeksu pracy. Ochrona nie działa natomiast w pełni przy zwolnieniach grupowych. Te bowiem w dużej firmie przeprowadza się według ustawy z 13 marca 2003 r. o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn niedotyczących pracowników (DzU nr 90, poz. 844 ze zm., dalej ustawa o zwolnieniach). To oznacza, że obowiązują wtedy te przepisy szczególne. Stosuje się więc nadzwyczajny tryb i szczególne zasady ochrony niektórych pracowników. Podobnie z dobrodziejstwa przepisu kodeksowego nie skorzysta pracownik firmy, która jest w likwidacji lub upadłości, oraz ten, który naraził się na dyscyplinarkę.

W trybie masowym…

Art. 5 ustawy o zwolnieniach wskazuje osoby, którym szef nie wręczy wypowiedzenia definitywnego w trybie masowym. Dopuszczalne jest wtedy jedynie wypowiedzenie dotychczasowych warunków pracy i płacy (tzw. wypowiedzenie zmieniające). Na tej liście nie ma jednak osób przebywających na urlopach wychowawczych ani tych uprawnionych do takiego urlopu, które korzystają z obniżonego o połowę wymiaru pracy. Oznacza to, że nie są chronione przed redukcją w trybie grupowym. To prawdopodobnie niedopatrzenie ustawodawcy, któremu zależało na promowaniu takich osób, które zdecydowały się na powrót do firmy i zarabianie połowy tego co wcześniej, kosztem zmniejszonej ilości godzin poświęconych na wychowanie dziecka.

…i w indywidualnym za zgodą związku

Gdy pracodawca zatrudniający co najmniej 20 pracowników rozstaje się nawet z jedną osobą z przyczyn leżących po stronie firmy (czyli nie są to zwolnienia masowe), także stosuje tę ustawę. Przy trybie indywidualnym podobny – co przy grupowym – krąg zatrudnionych nie straci posad. Wypowiedzenie definitywne wolno jednak wręczyć nawet szczególnie chronionym osobom według tej ustawy i kodeksu pracy (w tym uprawnionym do urlopu wychowawczego z połówką etatu), bo wobec nich dopuszczalne są zwolnienia w trybie grupowym (nie ma ich na liście w art. 5 ust. 5 ustawy o zwolnieniach). Ale musi być spełniony dodatkowy warunek: nie sprzeciwi się temu związek zawodowy w ciągu 14 dni od otrzymania zawiadomienia o zamierzonym wypowiedzeniu. Jeśli organizacja sprzeciwi się, szef ma związane ręce i pracownik z połową etatu uprawniony do wychowawczego zachowa posadę.

Upadłość i dyscyplinarka

Ostatnia nowelizacja, która wprowadziła art. 1868 k.p., zmieniła też art. 7 ustawy o zwolnieniach (art. 6 nowelizacji). To oznacza, że przy ogłoszeniu upadłości i likwidacji pracodawcy nie stosuje się kodeksowych wyłączeń ochrony. W takiej sytuacji firma może rozstać się także m.in. z pracownikiem, który złożył wniosek o obniżenie wymiaru etatu w celu pogodzenia wychowania dziecka z pracą zawodową. Takiej osobie wolno też wręczyć dyscyplinarkę, jeśli zachodzą przyczyny uzasadniające rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia.

Przykład

W połowie stycznia pani Joanna po urlopie macierzyńskim wróciła do firmy na obniżony etat. Od marca jej pracodawca – duże wydawnictwo – przeprowadza zwolnienia grupowe i w trybie masowym będzie mógł rozstać się z panią Joanną. Nie byłoby także przeszkód, aby pozbawić ją posady, gdyby dochodziło do likwidacji lub upadłości tej firmy. Natomiast wypowiedzenie stosunku pracy przy zwolnieniach w trybie indywidualnym będzie zależeć od tego, czy zgodzi się na to związek zawodowy.

Rodzice uchylający się od płacenia alimentów będą mieć kłopoty z uzyskaniem kredytu. Informacja o ich zaległościach trafia do Krajowego Rejestru Dłużników.

Jeżeli zaległość przekroczy 6 miesięcy, wójt, burmistrz lub prezydent miasta ma obowiązek przekazania informacji o dłużniku do jednego z biur informacji gospodarczych.

- “Do rejestru dłużników zgłosiliśmy już ponad 100 rodziców, którzy mają zaległości w płaceniu alimentów, za okres, kiedy była wypłacana zaliczka alimentacyjna – mówi dla “Gazety Prawnej” Grzegorz Gąsiorek z Wydziału Spraw Społecznych i Promocji Zdrowia Urzędu Miasta w Inowrocławiu.

Lokata strukturyzowana Texas w MultiBanku Lokata Inwestycyjna Texas to kolejny obok Dobrej Energii produkt strukturyzowany dostępny obecnie dla Klientów MultiBanku. Instrumentem bazowym jest kurs USD/PLN.

Nowa ustawa nie podoba się pracownikom ośrodka pomocy społecznej, ponieważ nałożyła na ośrodki więcej pracy związanej z obsługą dłużników alimentacyjnych.

- “Musieliśmy wyrobić dla naszych pracowników certyfikaty zezwalające im na dostęp do dokumentów zawierających dane osobowe dłużników, np. do ich oświadczeń majątkowych. Podobne certyfikaty muszą też posiadać pracownicy przeprowadzający wywiady alimentacyjne” – tłumaczy dla “Gazety Prawnej” Anna Kwaśniewska, zastępca dyrektora MOPR w Koninie.

Od marca zniknie dziewięć z osiemnastu regionalnych wydań dziennika “Polska”. Zarząd Polskapresse – wydawcy dziennika – poinformował , że w związku z kryzysem na rynku wydawniczym reorganizuje działalność, a likwidowane tytuły będą się ukazywać w internecie.

Lokata strukturyzowana Zyskaj z Frankiem mBank proponuje Klientom lokatę strukturyzowaną opartą na kursie CHF/PLN, dzięki której można zbilansować wysokość raty kredytu hipotecznego we frankach szwajcarskich.

W papierowym wydaniu znikną: “Polska Białystok”, “Polska Gazeta Opolska”, “Polska Kielce”, “Polska Koszalin”, “Polska Kujawy”, “Polska Lubuskie”, “Polska Olsztyn”, “Polska Rzeszów”, “Polska Szczecin”.

Ponadto zamknięte zostaną tygodniki mazowieckie “Nasze Miasto”. Zarząd Polskapresse zapowiada, że likwidacja tytułów pociągnie za sobą redukcję zatrudnienia na Mazowszu, w Opolu, w Lubuskiem oraz w Warszawie.

- Finansowanie projektów, które nie dają szans na osiągnięcie rentowności w perspektywie tego i przyszłego roku, jest obarczone ogromnym ryzykiem. Jednocześnie obserwowany jest wyjątkowo stabilny mimo kryzysu rozwój przedsięwzięć internetowych – argumentuje Polskapresse w oficjalnym komunikacie.

Zarząd Polskapresse podkreśla ponadto, że “ponoszenie dodatkowych wydatków związanych z funkcjonowaniem ‘Polski’ w obecnej formule w obliczu pogarszającej się sytuacji gospodarczej w kraju nie leży w interesie spółki”.

Według danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy zamykane tytuły “Polski” miały w grudniu 2008 r. najgorsze wyniki sprzedaży spośród wszystkich tytułów projektu. Wszystkie likwidowane gazety notowały sprzedaż ogółem (w kioskach i prenumeracie) poniżej dwóch tysięcy egzemplarzy. Najgorzej sprzedawały się: “Polska Koszalin” (552 egzemplarze), “Polska Olsztyn” (622), “Polska Białystok” (690), “Polska Kielce” (821).

Ogólnopolski dziennik wydawnictwa Polskapresse wystartował w połowie października 2007 roku. Powstał na bazie sześciu tytułów lokalnych należących do tego wydawcy, z logo londyńskiego “The Times” w winiecie. W regionach, gdzie Polskapresse nie miała dotychczas swoich pism, uruchomiono lokalne mutacje ogólnopolskiego pisma – i to głównie one są teraz likwidowane.

Pismo zapowiadanej walki o prymat wśród dzienników nigdy nie podjęło, ulegając zarówno tabloidowi “Fakt”, jak i opiniotwórczej “Gazecie Wyborczej”.
Kryzys projektu już po pół roku jego istnienia wieszczył “Puls Biznesu”, wywołując kategoryczną reakcję wydawcy Polskapresse.

Wybór jest duży. Bardziej niż ceną pakiety różnią się zakresem wsparcia oferowanego przez producentów po zakupie.

Mikroprzedsiębiorstwa, czyli firmy zatrudniające – według definicji przyjętej przez Główny Urząd Statystyczny – do dziewięciu osób (niezależnie od formy prawnej tych jednostek), stanowią ponad 80 proc. podmiotów gospodarczych w Polsce. Tak duży i nadal rosnący segment rynku jest interesujący dla producentów oprogramowania. Z jednej strony co roku powstaje wiele nowych małych firm, przed którymi staje problem wyboru aplikacji do obsługi działalności. Z drugiej strony – rozwijające się firmy poszukują nowych rozwiązań informatycznych, ułatwiających prowadzenie biznesu.

Atrakcyjna oferta lokat w Volkswagen Bank direct
Zdaniem analityków oferta kredytów gotówkowych w Volkswagen Bank direct jest jedną z najbardziej atrakcyjnych na rynku, a trzymiesięczna Lokata Plus w Volkswagen Bank direct jest – z oprocentowaniem 8,05 proc. – jedną z najbardziej korzystnych ofert depozytowych.

Przedsiębiorstwa zainteresowane są głównie obsługą sprzedaży, prowadzeniem księgowości, kontrolą finansów. Firmy handlowe potrzebują aplikacji do obsługi magazynów. Obecnie bardzo popularne są także aplikacje mobilne, pakiety i rozwiązania służące do zarządzania kontaktami z klientami (CRM) oraz aplikacje internetowe.

Od aplikacji przedsiębiorcy oczekują, aby była łatwa w obsłudze i niezawodna. 90 proc. małych i średnich przedsiębiorstw chce dzięki oprogramowaniu uprościć i zautomatyzować obsługę podstawowych procesów gospodarczych, głównie sprzedaży.

W 2008 roku sprzedaż gotowego, pudełkowego (można je kupić w pudełku i zainstalować w firmie) oprogramowania dla małych firm wzrosła, a jego ceny się nie zmieniły. Najwięksi dostawcy mówią o wzroście sprzedaży od 10 do nawet 30 proc. Producenci liczą, że ta dobra tendencja utrzyma się przynajmniej jeszcze w tym roku m.in. dzięki zmianie VAT. Ciekawą cechą naszego rynku jest istniejący wciąż spory segment oprogramowania dla systemu DOS. Jego sprzedaż spada o około 10 proc. rocznie. Nadal jest jednak popyt na uaktualnienia do systemów DOS.

Łącznie w 2008 roku sprzedaż systemów dla mikroprzedsiębiorstw, według badań branżowego pisma „CRN”, wzrosła o około 15 proc. W tym roku powinno być podobnie, chyba że kryzys bardzo osłabi polską gospodarkę. Na razie prób redukcji kosztów poprzez rezygnowanie z inwestycji informatycznych nie widać.

Pieniądze z Unii

Z badania przeprowadzonego we wrześniu 2008 roku przez PKPP Lewiatan (“Monitoring kondycji sektora MSP”) wynika, że 40 proc. małych i średnich firm zaplanowało na 2009 rok inwestycje polegające m.in. na zakupie nowych technologii. Mimo widocznego już kryzysu ekonomicznego właściciele firm nadal deklarują, że tegoroczne plany inwestycyjne się nie zmienią. Liczą na kredyty rządowe (m.in. z Banku Gospodarstwa Krajowego) oraz wsparcie z Unii Europejskiej.

W ramach tzw. Narodowej Strategii Spójności na lata 2007 – 2013 do rozdysponowania jest 67,3 mld euro z UE. Aż 12,3 proc. (8,3 mld euro) tych środków ma być przeznaczone na program operacyjny “Innowacyjna gospodarka”, z którego co najmniej 10 proc. będzie wydane na informatyzację, w większości w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw. Od kilku lat nie zmienia się rynkowa czołówka dostawców oprogramowania dla MSP. Najsilniejszą pozycję w segmencie oprogramowania pudełkowego mają od lat: Insert, Wa-Pro (obecnie Asseco), Sage Symfonia oraz ComArch.

W ostatnim czasie na naszym rynku doszło do kilku konsolidacji. ComArch przejął CDN. Insert przekazał 30 proc. swoich udziałów Tecie. Wa-Pro zostało przejęte przez Asseco. Wcześniej brytyjski producent oprogramowania, firma Sage, działająca także w Polsce, kupił biznesową część firmy Matrix.pl (oprogramowanie z rodziny Symfonia). Mimo przejęć wszystkie linie produktowe dla sektora małych i średnich firm zostały zachowane.

Jak wybrać, jak wdrożyć

Oprogramowanie pudełkowe dla mikroprzedsiębiorstw jest niedrogie. Na przykład ceny programu Streamsoftu z serii PCBiznes zaczynają się od 90 zł netto. Elfin Mała Firma, produkt firmy Elfin, w wersji standard kosztuje 239 zł netto. Programy z serii Symfonia Start oferowane przez Sage są dostępne w cenach od 81 do 245 zł netto. Producenci proponują zarówno wersje jedno-, jak i wielostanowiskowe.

W zależności od liczby pracowników zarówno mikroprzedsiębiorca, jak i mały mogą dopasować do swoich potrzeb odpowiednią wersję programu Aga, np. dla dziesięciu, 20, 50 zatrudnionych albo bez ograniczeń – mówi Joanna Uździcka ze Streamsoftu.

Wdrożenia w małych firmach nie zawsze są łatwe. Przeważnie nie ma tam działu IT, który mógłby zarządzać infrastrukturą informatyczną. Dlatego często się zdarza, że firmy podejmują niewłaściwe decyzje przy wyborze oprogramowania, kupują aplikacje niedostosowane do potrzeb. Bywa, że jedynym kryterium jest cena, choć w przypadku oprogramowania dla małych firm różnice są niewielkie.

Czym powinna się kierować mikrofirma, wybierając oprogramowanie?
Przede wszystkim doświadczeniem producenta. Im więcej klientów korzysta z danego oprogramowania, tym większa pewność, że będzie ono niezawodnie pracować – radzi Tomasz Sokołowski, dyrektor marketingu w firmie Insert.

Warto też zwrócić uwagę na usługi dodatkowe oferowane przez producenta lub sprzedawcę programu. Najczęściej jest to wsparcie telefoniczne, możliwość kontaktu z konsultantem drogą e-mailową, szkolenia e-learningowe, filmy instruktażowe, dokumentacja, podręczniki dla nowych użytkowników, bezpłatna pomoc techniczna, bezpłatna aktualizacja oprogramowania.

Nawet przy najprostszych i najtańszych aplikacjach oferujemy wsparcie techniczne – mówi Paweł Przedpełski, dyrektor Działu Sprzedaży Sage Symfonia. Warunkiem skorzystania z tej usługi jest zarejestrowanie programu drogą pocztową, przez Internet lub faksem. Usługa jest przeznaczona tylko dla klientów posiadających aktualne wersje programów. Jest odpłatna, ale kosztuje niewiele. Za jedną poradę, rozumianą jako zgłoszenie jednego problemu, płaci się mniej niż 10 zł brutto.

Stopniowo przybywa małych i średnich przedsiębiorstw korzystających z usług firm zewnętrznych. Jednak, jak twierdzą eksperci, każda firma powinna podejmować decyzję o zakupie usługi outsourcingowej indywidualnie, bo nie zawsze jest to najlepsze wyjście. Outsourcing ma oczywiście zalety. Firma, która decyduje się na wynajem sprzętu IT czy oprogramowania, nie wpisuje kosztów związanych z wynajmem do środków trwałych. Usługę finansuje comiesięcznymi opłatami i w ten sposób nie narusza budżetu inwestycyjnego.

CRM w ataku

W tym roku pudełkowe oprogramowanie do zarządzania kontaktami z klientami wprowadziła do oferty Sage Symfonia. Podobne systemy przeznaczone dla mikroprzedsiębiorstw mają niedługo zaproponować także Insert oraz Wa-Pro. Dobrze się sprzedaje CRM Berberis Minima firmy BMS Creative.

Szczególnie mikroprzedsiębiorcy powinni zainteresować się tego typu aplikacjami – twierdzi Paweł Przedpełski z Sage. Właściciel takiej firmy często bywa jednocześnie handlowcem, zaopatrzeniowcem, asystentem i księgowym. Przy takiej liczbie zadań łatwo przeoczyć jakieś spotkanie czy termin. Prosty CRM typu contact manager bardzo usprawnia pracę, pomaga w uporządkowaniu zadań. System pilnuje, by przedsiębiorca dotrzymywał zobowiązań wobec klientów.

Co z tym DOS

Wiele programów nadal działa pod kontrolą starego systemu DOS. Użytkownicy przyzwyczaili się do tych aplikacji. Na rynku jest też sporo firm, których nie stać na wymianę sprzętu. Dlatego większość producentów ma wciąż w ofercie dosowe produkty. Sprzedaż tych aplikacji wynosi kilkanaście procent całkowitej sprzedaży oprogramowania do zarządzania firmą i z roku na rok spada.

Klienci nadal korzystają z oprogramowania typu DOS, dlatego jest ono aktualizowane i dostosowywane do zmieniających się przepisów. Dodawane są też nowe funkcje. Oprogramowanie to zniknie z rynku, gdy użytkownicy przestaną z niego korzystać – mówi Lucyna Chwesiuk, product manager CDN OPT! MA/CDN Klasyka.

Utrzymujemy zgodność działania wersji DOS z obowiązującym prawem. Nie dodajemy nowych funkcji, ale też nie planujemy zamknięcia tej linii w najbliższym czasie – mówi Tomasz Sokołowski z Insertu.

Jest to już rynek niszowy. Aplikacje takie nie są w stanie sprostać dzisiejszym potrzebom przedsiębiorców. Takie funkcje jak profilowanie programu, praca w oparciu o bazę danych czy aktualizacje przez Internet nie są możliwe – twierdzi Wojciech Sobieraj, prezes zarządu Elfin.

Impulsem do odejścia firm od DOS ma być zdaniem producentów systemów finansowo-księgowych wejście Polski do strefy euro. Producenci zaoferują wówczas bardzo atrakcyjne warunki przejścia z DOS na Windows. Będą temu towarzyszyły znaczne zmiany w systemach wynikające z wprowadzenia euro oraz zmian podatkowych.

Aplikacje dosowe są też wypierane przez internetowe. Niektóre firmy już zaczęły wycofywać je z oferty.
Nie mamy już w ofercie dosowych wersji programów. Produkujemy i sprzedajemy oprogramowanie działające pod systemem operacyjnym Windows 98/XP/Vista. Postęp technologiczny zmusza do poszukiwania rozwiązań wykorzystujących coraz nowsze technologie. Cykl życia rozwiązań dosowych wszedł już w fazę końcową – podkreśla Joanna Uździcka ze Streamsoftu.

Barbara Mejssner
Rzeczpospolita

Zdaniem eksperta

Joanna Uździcka, analityk, Streamsoft

Rocznie sprzedajemy około 3500 programów pudełkowych. Oprogramowanie to ma kilka ważnych zalet: jest na każdą kieszeń; jest na tyle proste w obsłudze i intuicyjne, że nie wymaga od użytkownika specjalistycznej wiedzy informatycznej; nie wymaga kosztownych inwestycji w sprzęt komputerowy. Oferujemy zarówno jedno-, jak i wielostanowiskowe wersje oprogramowania.

Największym zainteresowaniem mikroprzedsiębiorstw cieszą się programy do obsługi sprzedaży i fakturowania. Bardzo dobrze sprzedają się również aplikacje wspomagające rozliczenia podatkowe oraz programy kadrowo-płacowe.

Małe i mikroprzedsiębiorstwa, wybierając oprogramowanie, powinny kierować się przede wszystkim swoimi potrzebami oraz możliwościami finansowymi. Należy również zwrócić uwagę na wsparcie po sprzedaży oferowane przez dostawcę aplikacji: możliwość aktualizacji, pomoc techniczną oraz ewentualne usługi serwisowe.

Zdaniem eksperta

Paweł Przedpełski, dyrektor działu sprzedaży Sage Symfonia
Dla każdej firmy, zarówno dla mikroprzedsiębiorstwa, jak i dużej korporacji, najważniejsze jest jej bezpieczeństwo. Dlatego szczególną uwagę trzeba zwrócić na markę i renomę producenta. Równie ważne są koszty związane z uruchomieniem aplikacji. Należy się upewnić, czy program, który chcemy kupić, jest przygotowany do natychmiastowego wdrożenia, czy też jego uruchomienie wymaga zaangażowania konsultantów. Może to znacznie podnieść koszty instalacji.

Najrozsądniejsze jest zapoznanie się z wersją demo. Wtedy sami możemy ocenić nie tylko funkcjonalność, ale także np. ergonomiczność programu. Demo programów Symfonia Start zawiera pełen zakres funkcji. Jedyne ograniczenie to czas pracy takiej wersji.

Zdaniem eksperta

Lucyna Chwesiuk, product manager CDN OPT! MA/CDN Klasyka, Comarch
Najmniejsze firmy najczęściej kupują oprogramowanie pudełkowe. Korzystanie z programu ma ułatwić im pracę, automatyzować działania, umożliwić np. wysyłanie deklaracji do urzędów drogą elektroniczną. Oprogramowanie musi mieć intuicyjny interface.

Producenci powinni również zadbać o udostępnienie pełnej dokumentacji, a także jej wersji uproszczonej nowym użytkownikom. Na przykład dla najpopularniejszych modułów przygotowaliśmy serię minipodręczników „Pierwsze kroki z programem”. Są one też dostępne na stronach WWW.

Główne kryteria wyboru programu to: gwarancja dostosowywania go do zmian w przepisach, niezawodność systemu, spójność danych (starsze systemy posiadały wiele plików, w których zapisywane były informacje, było to częstym powodem niespójności danych; rozwiązaniem są jednolite bazy, np. MS SQL), możliwość łatwego rozwoju systemu w miarę rozwoju firmy. Ważna jest również bliskość i konkurencyjność usług serwisowych czy też dostęp do infolinii, za pośrednictwem której można korzystać z pomocy specjalistów.

Przedłużają się prace nad projektem rozporządzenia określającego minimalne wynagrodzenia zasadnicze nauczycieli. Samorządy nie wiedzą, na jakich zasadach ustalać płace pedagogów. Najbardziej wzrosną w tym roku pensje nauczycieli stażystów i kontraktowych, informuje “Gazeta Prawna”.

Gazeta podaje, że resort edukacji rozpoczął konsultacje dotyczące wysokości tegorocznych podwyżek płac nauczycieli. W tym celu wysłał do uzgodnień międzyresortowych i społecznych projekt nowelizacji rozporządzenia ministra edukacji narodowej i sportu z 31 stycznia 2005 r. w sprawie wysokości minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli, ogólnych warunków przyznawania dodatków do wynagrodzenia zasadniczego oraz wynagradzania za pracę w dniu wolnym od pracy.

LUKAS Bank zmienia oprocentowania lokat Od 5 lutego LUKAS Bank zmienia oprocentowanie kont osobistych oraz lokat zakładanych na okres 3 i 6 miesięcy na stopę stałą. Zmianie uległo także oprocentowanie kart kredytowych wydawanych przez bank z partnerami handlowymi.

Zmiana ta jest związana z podniesieniem tzw. kwoty bazowej, od której zależy wysokość płac pedagogów. W tym roku wzrośnie dwa razy po 5 proc. – w styczniu i we wrześniu. Najpierw wyniesie 2177,86 zł, później – 2286,75 zł. Równocześnie obowiązująca od stycznia nowelizacja Karty Nauczyciela przesądziła o nowej proporcji wynagrodzeń nauczycieli na poszczególnych stopniach awansu w stosunku do tej kwoty. Średnie wynagrodzenie nauczyciela stażysty ma stanowić 100 proc. kwoty bazowej, nauczyciela kontraktowego 111 proc., mianowanego 144 proc., a dyplomowanego 184 proc.

Projekt rozporządzenia, realizując te zalecenia, stanowi, że pensja zasadnicza nauczyciela stażysty będzie od września wyższa (w porównaniu z grudniem 2008 r.) o 471 zł, a kontraktowego o 310 zł. Najmniejsze podwyżki otrzymają nauczyciele mianowani (210 zł) i dyplomowani (230 zł). Wynagrodzenie nauczyciela składa się m.in. z płacy zasadniczej, której wysokość jest określona w rozporządzeniu, i dodatków m.in. motywacyjnych lub funkcyjnych określanych w regulaminie wynagradzania przez samorządy. Średnie wynagrodzenie zasadnicze nauczycieli stanowi 65 proc. ich pensji, a dodatki 35 proc.

“Domagamy się podwyższenia udziału wynagrodzenia zasadniczego w płacy łącznej przynajmniej o 3 do 4 punktów procentowych” – mówi gazecie Sławomir Broniarz, przewodniczący Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Samorządy do końca marca muszą też uzgodnić i przyjąć nowy regulamin wynagradzania nauczycieli. Ma określić m.in. wysokość stawek dodatków i warunki wypłacania składników pensji. Muszą tego dokonać, aby łącznie wraz z płacą podstawową odpowiadała średnim wynagrodzeniom nauczycieli określonym w Karcie Nauczyciela. Brak rozporządzenia płacowego dla nauczycieli to im utrudnia.

Podwyżki dla nauczycieli powinny zostać wypłacone przez samorządy nie później niż w ciągu trzech miesięcy po ogłoszeniu ustawy budżetowej, z wyrównaniem od 1 stycznia 2009 r. Wyrównanie samorządy powinny więc wypłacić do 23 kwietnia 2009 r. Nowelizacja rozporządzenia ma zacząć obowiązywać od dnia ogłoszenia.

Jak donosi “Gazeta Prawna” w tym roku resort nauki wyda m.in. 200 mln zł na wsparcie uczelni, które będą prowadzić kierunki wskazane przez ministra nauki i szkolnictwa wyższego.

W najbliższym roku akademickim najlepsi studenci na tzw. kierunkach zamawianych otrzymają miesięczne stypendium w wysokości 1000zł. Stypendia będą przysługiwać za podjęcie kształcenia na takich kierunkach jak np. budownictwo czyi informatyka. Resort wyda 200 mln zł na pomoc finansową dla uczelni, które wezmą udział w konkursie “Zwiększenie liczby absolwentów kierunków o kluczowym znaczeniu dla gospodarki opartej na wiedzy”.

Lokata strukturyzowana Stabilny zysk z mBankiem mBank uruchomił kolejną subskrypcję na lokaty strukturyzowane, tym razem opartą na kursie USD/PLN.

Ministerstwo będzie również wspierać finansowo te uczelnie, które nawiążą współpracę z pracodawcami w zakresie definiowania tematyki kierunków studiów lub tworzenia stażów dla studentów w przedsiębiorstwach.

-”Największe uczelnie, czyli te, w których kształci się powyżej 12 tys. studentów, mogą ubiegać się nawet o 15 mln zł na ten cel” – mówi “Gazecie Prawnej” Maria Orłowska, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego.

Aby uczelnia mogła uzyskać te środki będzie musiała wziąć udział w konkursie “Przybliżenie uczelni do potrzeb gospodarki i rynku pracy”.

Obydwa konkursy finansowane są ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego. Termin składania wniosków upływa 31 marca, a ich rozstrzygnięcie zaplanowane jest na czerwiec.

KIERUNKI ZAMAWIANE W ROKU 2009/2010

* automatyka i robotyka,
* biotechnologia,
* budownictwo,
* chemia,
* energetyka,
* fizyka,
* informatyka
* inżynieria materiałowa,
* inżynieria środowiskowa,
* matematyka,
* mechanika i budowa maszyn,
* mechatronika,
* ochrona środowiska
* wzornictwo

W trakcie gorących, a tym bardziej konfliktowych zgromadzeń w spółkach nawet notariusz może coś istotnego przegapić i nie zaprotokołować. W razie sporu przydałyby się zatem mocne dowody, np. nagranie.

Inaczej sąd przyjmie raczej wersję przebiegu zgromadzenia zapisaną w protokole. To wniosek z czwartkowego wyroku warszawskiego Sądu Apelacyjnego, który odmówił uznania nieważności uchwał z tego właśnie powodu, że notariusz nie odnotował sprzeciwu głosujących przeciwko zaskarżonym uchwałom.

Zmiana oprocentowania w Alior Banku W związku ze spadkiem stóp procentowych Narodowego Banku Polskiego oraz stóp na rynkach międzybankowych w kraju i zagranicą, Alior Bank SA wprowadza nowe oprocentowanie depozytów bieżących i terminowych.

Zgodnie z kodeksem spółek handlowych (art. 422 i 425) prawo żądania sądowego stwierdzenia nieważności uchwały sprzecznej z ustawą (tak samo uchylenia) przysługuje akcjonariuszowi, który głosował przeciwko uchwale, a po jej przyjęciu zażądał zaprotokołowania sprzeciwu. W spółkach akcyjnych na straży wierności protokołów stoi dodatkowo warunek protokołowania zgromadzeń akcjonariuszy przez notariusza, ale sprawa ta pokazuje, że to nieraz nie wystarczy.

Headland Holdings Polska sp. z o. o., która ma ok. 37 proc. kapitału w spółce akcyjnej Land (ta prowadzi centrum handlowe dla ok. 160 kupców na Mokotowie), wystąpiła o stwierdzenie nieważności dziewięciu uchwał nadzwyczajnego walnego zgromadzenia, w tym dotyczących wyboru rady nadzorczej. To kolejny między tymi stronami spór wynikły z tego, że zarząd Landu nie uznaje nabycia przez powódkę (zagraniczny kapitał) prawie 30 proc. akcji od części kupców. Ponieważ HHP nabyła także prawo (użytkowanie wieczyste) do gruntu, na którym stoi centrum, a kupcy mają jedynie umowę dzierżawy, obawiają się, że nowy wspólnik może przejąć kontrolę nad obiektem.

Od strony prawnej istotne jest to, że zarząd Landu wykreślił poprzednich właścicieli (sprzedawców) z listy akcjonariuszy, ale nie wpisał w ich miejsce nowych, czyli HHP. Podstawowy zarzut spółki był taki, że dopuszczono do zgromadzenia bez ustalenia pełnej listy akcjonariuszy. Sąd I instancji uznał natomiast, że o liczbie uprawnionych do udziału w zgromadzeniu decyduje prowadzona przez zarząd lista akcjonariuszy, a jeśli chodzi o cztery uchwały, to HHP nie miała w ogóle tzw. legitymacji do występowania z pozwem, gdyż nie zgłosiła w stosunku do nich owego sprzeciwu, o czym świadczy notarialny protokół.

Kodeks spółek handlowych wymaga zgłoszenia sprzeciwu – i to nastąpiło – a nie zaprotokołowania. Nawet notariuszowi zdarzają się błędy, niedociągnięcia – wskazywał pełnomocnik HHP adwokat Piotr Rychłowski.

Zarzuty wobec notariusza są nielogiczne, bo jaki byłby sens odnotować część sprzeciwów, a części nie – odpowiadał adw. Jerzy Danielewski, pełnomocnik Landu.

Sąd Apelacyjny nie podważył protokołu: bliżej zajął się jedynie uchwałami, co do których notariusz zanotował sprzeciw. Tylko te merytorycznie rozpatrzył i orzekł ich nieważność.
Nie można zrozumieć, dlaczego zarząd pozwanej spółki na podstawie tych samych dokumentów wykreślił z listy akcjonariuszy sprzedawców akcji, a nie wpisał nowych. Zwołano zgromadzenie bez ustalenia uprawnionych do uczestniczenia w nim – stwierdził Sąd Apelacyjny.

W sprawie pojawił się też zarzut niedochowania tajności głosowań w sprawach personalnych, ale tę kwestię omówiliśmy przy okazji innego sporu (“Zakamarki tajnych głosowań w spółkach”, “Rz” z 24 września 2008 r.).

Wyrok jest prawomocny, ale służy skarga kasacyjna (I ACa 957/08).

O ponad 13 proc. wzrośnie od marca wysokość kwoty bazowej, mającej istotny wpływ na wysokość rent i emerytur. Osoby chcące ubiegać się o świadczenie powinny rozważyć wstrzymanie się ze złożeniem wniosku do ZUS, radzi “Gazeta Prawna”.

Główny Urząd Statystyczny podał właśnie, że kwota bazowa, która ma istotny wpływ na wysokość przyznawanych przez niego emerytur i rent rent, wyniesie 2578,26 zł. Będzie więc wyższa od obowiązującej obecnie (wynosi 2275,37 zł) o 302,89 zł. Ponieważ ZUS przyznając od marca emerytury i renty weźmie pod uwagę wysokość nowej kwoty bazowej, świadczenia będą wyższe.

Trzeba jednak pamiętać, że przyznane w marcu świadczenia nie będą w tym roku podlegać waloryzacji. A tegoroczna podwyżka będzie stosunkowo wysoka, bo wyniesie 6,1 proc.

Zmiana oprocentowania lokat w AIG Banku Oprocentowanie lokaty półrocznej Zysk+ wzrosło i może przynieść 7% zysków, niezależnie od zdeponowanych wkładów. Na trzymiesięcznej lokacie zarobimy 7,50%.

Z naszych wyliczeń wynika, że najwięcej do stracenia mają osoby, które w okresie swojej pracy zarabiały lepiej. Na przykład osoba, otrzymująca pensje w wysokości 250 proc. średniej płacy, która ma staż ubezpieczeniowy wynoszący 34 lat, może stracić na złożeniu wniosku do ZUS przed marcem (po uwzględnieniu waloryzacji) ponad 210 zł miesięcznie.

Kwota bazowa ma bardzo istotny wpływ na wysokość przyznawanych przez ZUS świadczeń. Po pierwsze, decyduje o tym ile wyniesie tzw. część socjalna emerytury i renty. Otrzymuje ją każda osoba, której ZUS przyznaje prawo do tych świadczeń. Wynosi 24 proc. kwoty bazowej. Obecnie każda osoba, które otrzyma z ZUS do końca lutego decyzję o przyznaniu świadczenia, otrzyma z tego tytułu 546,09 zł. Ze względu na podwyższenie kwoty bazowej od marca wzrośnie ona do 618,78 zł. Oznacza to, że osoba która wstrzyma się ze złożeniem wniosku do ZUS, zyska tylko z tego tytułu od marca 72,69 zł miesięcznie.

Po drugie, wysokość kwoty bazowej decyduje też istotnie o wysokości tzw. podstawy wymiaru świadczenia. ZUS wylicza ją mnożąc obliczony wcześniej wskaźnik wysokości podstawy wymiaru emerytury (tj. stosunek zarobków wnioskodawcy w wybranych przez niego latach do przeciętnych wynagrodzeń w tych latach) przez tę kwotę. Im jest ona wyższa, tym wyższa podstawa.

Złożenie do ZUS wniosku o świadczenie w marcu gwarantuje więc uzyskanie go w wyższej niż w lutym wysokości.

Trzeba jednak pamiętać, że świadczenie przyznane w lutym zostanie w marcu zwaloryzowane. A w tym roku świadczenia wzrosną o 6,1 proc. Emerytura przyznana w marcu będzie więc zapewne wyższa, ale nie będzie podlegać waloryzacji. Dlatego samemu trzeba dokładnie policzyć wysokość świadczenia z uwzględnieniem wyższej kwoty bazowej i waloryzacji.

Konieczne jest też uwzględnienie tego, że osoba, która decyduje się czekać do marca, aby złożyć w ZUS wniosek o świadczenie, nie będzie miała wypłaconej emerytury za luty. ZUS bierze bowiem pod uwagę, przyznając prawo do wypłaty pierwszego świadczenia, datę złożenia do niego wniosku.

Z naszych wyliczeń wynika, że osoba, która przez okres służący jej do wyliczenia emerytury (10 lub 20 lat) zarabia średnią pensję, przepracowała 30 lat, ma też cztery lata nieskładkowe (np. okresy nauki), zyska na tym, że złoży do ZUS wniosek o emeryturę w marcu, a nie lutym, 199,31 zł miesięcznie. Przyznana jej w lutym emerytura wyniosłaby prawie 1497,1 zł, a w marcu wyniesie ponad 1696,5 zł. Trzeba jednak zaznaczyć, że emerytura przyznana w lutym będzie podlegać waloryzacji wskaźnikiem 106,1 proc. Wtedy od marca wzrośnie do kwoty 1588,5 zł. W tej sytuacji zysk z tytułu złożenia wniosku do ZUS maleje do kwoty 108,0 zł.

Chuchać na miejsca pracy

marzec 19, 2009

W opinii szefa koła SdPl-NL Marka Borowskiego, zasadniczą sprawą w czasie kryzysu jest przeciwdziałanie wzrostowi bezrobocia. Trzeba chronić miejsca pracy i tworzyć nowe – mówił Borowski na konferencji prasowej w Sejmie. W innych sprawach poglądy Nowej Lewicy są przeciwne niż rządowe plany wychodzenia z kryzysu.

Borowski przyznał, że cięcia budżetowe są potrzebne, jednak – w jego opinii – rząd powinien wycofać się z oszczędności w obszarach, gdzie podziękowania dla rodziców uległyby ograniczeniu inwestycje, remonty i zamówienia publiczne dla polskich zakładów produkcyjnych.

Zdaniem szefa koła SdPl-NL, Rada Ministrów powinna również wycofać się ze zwalniania ludzi w administracji. – Każda taka decyzja powoduje wzrost bezrobocia, a to powoduje z kolei ubytek wpływów do budżetu, konieczność wydania dodatkowych środków na zasiłków dla bezrobotnych, i efekt będzie taki, że polska gospodarka w wyniku decyzji rządowych, będzie wciągana w spiralę recesyjną – uważa Borowski.

Polityk Socjaldemokracji opowiedział się za podjęciem prac nad wdrożeniem ustawy o partnerstwie publiczno-prywatnym, przyciągnięciem inwestorów, w tym do inwestycji infrastrukturalnych, inwestorów prywatnych, którzy uzupełniliby inwestycje finansowane ze środków budżetowych i ze środków UE.

SdPl i PD proponują również zwiększenie liczby specjalnych stref ekonomicznych. Jak mówił Borowski, jest ich w tej chwili w Polsce 14, a dzięki stworzeniu kolejnych, można byłoby przyciągnąć inwestorów, tworząc w ten sposób nowe miejsca pracy.

Według Borowskiego, rząd powinien też wyselekcjonować przedsiębiorstwa szczególnie dotknięte skutkami kryzysu – np. w związku z opcjami walutowymi – gdzie może dojść do bankructw lub zwolnień ludzi na dużą skalę. – W takiej sytuacji rząd może interweniować; Bank Gospodarstwa Krajowego może udzielić kredytu na spłatę tych opcji, a następnie rozłożyć go na jakiś bardziej dogodny okres – uważa Borowski. Zaznaczył jednocześnie, że wiązałoby się to z zamrożeniem zarobków zarządów tych firm i nie wypłacaniem dywidend.

Szef koła SdPl mówił też, iż spadła liczba nowych, oddawanych do użytku mieszkań, m.in. dlatego że banki zaostrzyły kryteria przyznawania kredytów, żądając dużego wkładu własnego. – Tutaj również Bank Gospodarstwa Krajowego mógłby udzielać pożyczek na wkład własny po to, aby ożywić ten rynek – powiedział.

Jego zdaniem, rząd powinien pomóc również tym klientom banków, którzy stracili pracę i nie są w stanie spłacać zaciągniętych kredytów.

Borowski uważa, że potrzebne są elastyczne rozwiązania na rynku pracy. – Zamiast zwolnienia grupowego, które potem będzie skutkowało zasiłkami dla bezrobotnych można skrócić czas pracy, obniżyć pensje, ale jednocześnie pracownicy otrzymywaliby dopłaty z Funduszu Świadczeń Gwarantowanych, albo z Funduszu Pracy, żeby utrzymać człowieka w pracy, żeby on nie szedł na zasiłek, na bezrobocie – podkreślił.

Według niego, konieczne jest zawarcie porozumienia między związkami zawodowymi, pracodawcami i rządem. – Pracownicy muszą mieć pewność, że wszystkie te pociągnięcia rządu, które wiążą się także z pewnymi wyrzeczeniami, mają też za sobą pewne gwarancje bezpieczeństwa – zaznaczył polityk SdPl.

Borowski, a także eurodeputowany SdPl Dariusz Rosati i szef Demokratycznego Koła Poselskiego Bogdan Lis o kryzysie gospodarczym rozmawiali w środę wieczorem z premierem Donaldem Tuskiem i ministrem finansów Jackiem Rostowskim